O wilku - Legendy spod Giewontu.

O wilku.

Biegnie wilk leśną polaną pod Reglami i widzi jak lis zjada kurę, którą schwytał u gazdy w Strążyskiej.
- Daj mi troszkę - prosi wilk lisa.
- Spóźniłeś się mój drogi wilczku, została tylko mała kosteczka, taką odrobina nie pojesz, a tylko się rozzłościsz. Ale cos ci poradzę.
U gazdy w Strążyskiej pasie się koń. Jest dobrze umięśniony i młody. Nie tylko sobie pojesz, ale i zrobisz zapas na trudne czasy.
Wilczkowi aż oczy zabłysły.
- Faktycznie ma dobry pomysł - pomyślał wilk. Pobiegł do gazdy w Strążyskiej. W ogrodzie pasł się młody, silny koń. Podszedł do konia.
- Muszę cię zjeść jestem bardzo głodny.
- Dobrze wilczku - powiedział koń - ale mam do ciebie ostatnia prośbę. Zacznij mnie jeść od tylnich nóg. Nie mógłbym znieść widoku jak mnie zjadasz od przodu.
- Dobrze niech tak będzie - wrzasnął wilk i zaszedł konia od tyłu, przełknął ślinkę - nareszcie się najem - pomyślał. Gdy zbliżał się do tylnich nóg swej ofiary, koń potężnie go uderzył kopytami. Wilk, aż jęknął z bólu i uciekł. Gdy się ocknął, sam nie wiedział, zjadł czy też nie zjadł konia? Ale wkrótce głód się odezwał, więc wilk doszedł do wniosku, że konia nie zjadł. Odszukał lisa i opowiedział mu o nieudanej wyprawie skonsumowania konia.
- Trudno lisku muszę cię zjeść - warknął wilk.
- Poczekaj mam lepszy pomysł - zwrócił się lis do wilka. Gazda ma tłustego barana to dopiero będzie uczta dla ciebie - odparł lis.
- Masz rację, baran to smakowite mięso - odpowiedział wilk i pobiegł do gazdy.
- Kochana owieczko jestem głodny wybacz, ale musze cię zjeść!
- Rozumiem wilczku - zabeczał baran. Ale jak widzę zębów nie masz, straciłeś je przy próbie zjedzenia konia. Otwórz pysk, a ja biegiem wskoczę prosto do twojego brzucha.
- I tak będzie najlepiej - odrzekł baran.
- Masz rację, ale pośpiesz się jestem bardzo głodny - zawarczał wilk.
Wilk szeroko otwarł pysk, a baran tylko na to czekał. Zaczął biec prosto z rogami pochylonymi i całą mocą uderzył wilka. Ten zawył z bólu. Ledwo się pozbierał i uciekł do swej kryjówki. Wilk odszukał lisa i opowiedział mu o swym kolejnym niepowodzeniu. Teraz cię zjem odparł wilk i przymierzył się do ataku na wystraszonego lisa. Ten postanowił po raz kolejny przechytrzyć wilka.
- Słuchaj wilku, możesz mnie zjeść, ale zobacz jaki jestem chudy, moimi kościami się najesz? Słuchaj! Znam grubego gazdę, jego zjesz! Wilk znów posłuchał lisa. Pobiegł do gazdy i warknął, zjem cię, jestem bardzo głodny!
- Skoro chcesz mnie zjeść, to proszę bardzo. Gazda musi umrzeć z ciupagą w ręku! Poczekaj moment, wezmę ciupagę. Gazda wszedł do chałupy i mruknął do siebie, dam ci nauczkę! Wyszedł gazda przed chałupę z ciupagą w ręku zjedz mnie jestem gotów! - krzyknął gazda. Wilk się zjeżył i ruszył z impetem na gazdę, a ten go zaczął ciupagą okładać. Wilk jęczał i czym prędzej uciekł, udało mu się ocalić swoje życie. Od tej pory wilk nie wierzył lisowi i nie zbliżał się do gazdowskich osad, ani zwierząt.


Opracowanie: Stanisław Kałamacki.